Ona
Ona go zna, zna jego strach
Zna lęk samotnych dni
Kiedyś odszedł zatrzasnął drzwi
Zgubił klucz do wspomnień dni
Wszystko się śni
Jeden sen, jedna noc
Otulony w najmiększy koc
Czuł ciepło
Przez noc nie znał bólu
A jej krwawiło serce
Roztapiało się powoli
Już nie czuła jak ręce
Opuszczała z braku sił
On zamiast jej pomóc: pił
Zataczał krąg mijał rok
Bił ją gdy zapadał mrok
Bo czuł na sobie jej ciągły wzrok
Trzymała się musiała żyć
Chciała kimś jeszcze w życiu być
Patrzyła wtedy w lustro
Na twarzy miała ran i blizn mnóstwo
Zakrywała je dłońmi
Odnawiała gorzkimi łzami
Nie umiała nauczyć się
Od nowa żyć
Tak chciała a nie pomógł jej nikt
Kiedyś wyszła z domu
Spuściła głowę idąc przed siebie
Przejść przez tory sama chciała
Widząc pociąg nie zwalniała
Z każdym krokiem
Już dźwięk pociągu większy a jej ból już coraz mniejszy
Uderzenia nie poczuła
Rozerwana już jej skóra
Traci oddech traci siebie
On usłyszał ten przerażający dźwięk
Wydał z siebie płaczu jęk
Stanął nad jej ciałem
Pytał się Boga:
Czemu jej nie zatrzymałem?!
Mijały dni miesiące lata
W jego życiu zmieniała się tylko data
On nie umiał już dla siebie żyć
Kiedyś z bólu umarł przestał żyć
Bo nie miało już dla kogo
Jego serce bić.
moni41990
|