do Makbeta
śmierci rękoma
życie chciałeś posiąść
szczytu królestwa
koronę zdobyłeś
lecz ona wciąż nowych
żąda ofiar
sycąc się krwią świeżą
popatrz na ręce
czerwienią zbrukane
zmyć jej nie możesz
one jakby czarem zaklęte
a może dusza twa
zamknięta w trwogi więzieniu
pęta twój umysł
obrazy mu podsuwając
tak realne
jak sztylet w ręku zdradzieckim
splamiony krwią króla
posłuchałeś proroctw
jak każde dwuznacznych
chciałeś zabić część ich słów
by spełniły się sny twoje
straciłeś wszystko
i sam na murach stoisz
patrząc jak las ku tobie kroczy
czekając na śmierć
przez wiedźmy przepowiedzianą
Adamo70
|