zmoraaa

Przeklinam te wszystkie rozkosze podniebienia...
Przezywam te, która sprowadzają mnie do przewinienia...
Znienawidziłam te moje ulubione odskocznie...
Wkładam do pudełka okruchy słodkie...

Bo tam wszystkie te dobroci sprawiają moją zawiśc...
Bo te wszelkie konsystencje dają mi tylko karę...
Bo te wszystkie nasycone (...) są mi zakazem, rozkazem, nakazem...
Bo już nie mogę życ z nimi w zgodzie
One to powodują, że nie konam przy Tobie...
Jam już jest wszędze stracona
Jam już pozostałam odrzucona
Przez muzykę- Och! moją lubą!
Przez miłośc- Ach, ta moja rozkosz ciepła...
Przez podniebienie- ależ odrzucona piekielnym smutkiem i nieustannym żalem...
Och weno!
Znów sklinam na Ciebie!
Bo mi Cię brak,
Bo Cię błagam o przebaczenie!
Tak moje serce krzyczy jak palce piszą!
A tak oczy łzawią jak krwawią opuszki...!
Tyś mi jegna, ulubiona,
A teraz gniew Twój spłynął na mnie...
I cisza...
I wilgotno na mych powiekach...


papi987

Średnia ocena: 6
Kategoria: Życie Data dodania 2013-03-14 22:44
Komentarz autora:
Napisz wiadomość Dodaj do listy znajomych Strona glówna < papi987 > < wiersze >
Aby dodać komentarz zaloguj się
E-mail Hasło Zarejestruj się