Kto więcej może
Może dziś zagrać z morzem
w zabawę kto więcej może
ja między metrem a dwoma się mieszczę
a ono ogromne morze bezkresne
od brzegu do brzegu ono się miota
czasem poszaleć bierze go tęsknota
ale bez wiatru ani nie zaszumi
śpi jak niemowlę na rękach u mamuni
a ja szaleję kiedy ochota
czasem bez sensu głośno chichotam
nie potrzebuję żadnych dopalaczy
bez nich jest zabawa jak się patrzy
te same porty widzą jego oczy
choć im dokucza czasem napsoci
ja porty zmieniam jak rękawiczki
wybieram nowy gdy stary już brzydki
gdy Beaufort rzuci dziesiątkę na skalę
bywa niegrzeczne bywa brutalem
to znowu nęci spokojnym błękitem
poszumem fali takiej półcichej
we mnie też mieszka w jednej skórze
pół anioł pół diabeł wymyka się cenzurze
błękitu w oczach mi nie brakuje
jak trzeba jestem mruczący kocurek
ja wszystko mogę
stworzyć nawet nowe morze
ale odwrotnie
prawdą być to nie może
a to morze
pierwszym życia królestwem
to dzięki niemu
człowiekiem dziś jestem.
TES
|