Wysublimowany żart
Uciekam i wracam by znów dać drapaka
A myśli natrętnie wracają
Nic nie ukoi
Nic nie pomaga
Ręce bezradnie zwisają
Nie szukam śladów, lecz durne nogi
Niosą mnie gdzie byłam
Są inne miejsca
I inne drogi
Ale to nie ten sam klimat
Wysublimowaną formą los ze mnie żartuje
I trzeźwy umysł mi zżera
Nie wiem, co myślę
Nie wiem, co czuję
A niech to jasna cholera!
szybcia
|