Monolog do przyjaciela
Zdarzyło mi się uciec kiedyś
Od tego, co ludzie nazywają: ‘przyszłością’.
Dosłownie; w jednym miejscu się zatrzymałem.
A miejsce to
Nienawidziło mnie.
Kąsało mnie po dziąsłach, kąsało mnie po udzie,
Po nerce i po żebrach;
Zapomniałem. O wszystkim.
Tak! Poza bólem, o wszystkim zapomniałem.
I nie chciałem sobie przypominać.
Dokładnie tak - nie chciałem sobie przypominać.
Nie zrozum mnie źle; nie należę do pomylonych.
Tych samych pomylonych, z którymi jemy,
Pracujemy, żyjemy,
Bez których umieramy.
Dlaczego? Bo zaplątałem się w jej włosach.
Znasz ją, bardzo dobrze ją znasz.
Widziałeś, jak pływałem na jej wargach,
Kołysałem się na jej piersiach.
A potem, potem trafiłem tutaj.
Ale..
Nie. Teraz wiem, czemu to miejsce tak boli.
Boli mnie. Moje dziąsła, moje udo,
Moje nerki, moje żebra.
Tylko zaplątałem,
Tylko pływałem,
Tylko kołysałem.
Jednak
Jednak jestem pomylony
Limsn
|