Droga przez... życie

Brnąc wciąż przed siebie,
Popychana do przodu przez ludzi,
Zastanawiam się, czy to moje życie.

Przecież gdyby było moje,
Mogłabym zatrzymać się w miejscu,
Skryć przed tym światem.

Ale ja nie mogę,
Stale ktoś czegoś wymaga,
Bliscy na mnie liczą…

Idę na straceńczą misję.
Kaci strzelają we mnie,
A ja brnę do przodu.

Tak trzeba.

Krwawię, nie widzę swego serca.
Jest jedynie lepka masa,
Pełna ołowiu, strasznie boli.

Do przodu…

Bez litości kaci odbierają wiarę,
Na lepsze jutro,
Spokojne życie.

Do przodu…

Pojawiają się nowi ludzie,
Obiecują szczęście, miłość.
Więc może jednak…?

Strzał.

Więc to tylko kaci.
Znowu, znowu zaczęłam wierzyć…
Jestem taka naiwna.

Jeszcze trochę…

Idę, zastanawiam się, ile jeszcze…
Jak długo wytrzymam,
Nim padnę.

Pełznę.

Rozstrzelali mi nogi,
Serce, wszystko…
Więc dlaczego te męki nadal trwają?!

Naprzód, przed siebie…

Tak trzeba.

Los nie toleruje zwolnień.


Martini2726

Średnia ocena: 10
Kategoria: Życie Data dodania 2015-10-29 18:50
Komentarz autora:
Napisz wiadomość Dodaj do listy znajomych Strona glówna < Martini2726 > < wiersze >
p_s | 2015-10-31 17:31 |
taka z lekka stachuriada :-) to jest jednak zaletą utworu
podszepty_gor | 2015-10-30 23:16 |
Życie jest ciężką próba pielgrzymki. Krok za krokiem i na przód ,zwolnij , pomyśl, żyjemy dla innych a wtedy dostaniemy nasze życie .wypłata przyjdzie. Pozdrawiam serdecznie. Podoba mi się twój wiersz....
Brak komentarzy
Aby dodać komentarz zaloguj się
E-mail Hasło Zarejestruj się