Zmienność
Łagodnieję widząc gwiazdy
pośród cichych jęków wiatru.
Każdy szmer jak koszmar straszny,
a ja muszę szukać szlaku.
Wytrę nos już zasmarkany,
wezmę oddech i powietrze
rześkie mnie otuli, jakby
chciało zostać ze mną jeszcze.
Kryję się przed smutnym deszczem,
palę świecę, myśląc długo.
Zastanawiam się nad wierszem,
którego tu jest za mało.
Zieleń tu pokryła drzewa,
słychać wodospadów cienie.
A pogoda taka zmienna;
nagle stało się słonecznie.
Śpiącastokrotka
|