Truposzka
1
Oczy jej trupio przygasły jakby mgielnym dymem zaszły;
Zaschły, jasność z nich uleciała i pobladła cała.
Słowa gubiła, myliła, bełkotała jak na usta naszły,
Mamrotała, ślinę utaczała, co rusz szczebiotała.
2
Uszy ogłuchłe jak woskiem zalane, niczym nie ruszona,
Cisza ją obejmowała, jak czarem zaklęta.
Porzekli: ''Wybiła godzina''. Ma jedyna, choć nie żona!
Strach mnie szył, przekłuwał, iż wnet uleci wyjęta.
3
Ciało zgięte, to nie wstrętne, pod dusznym uciskiem,
Trzęsna jak u wichru trzcina, coś ją łamie - nie wytrzyma!
Ciągnięta ku ziemi jak na plecach z kamieniskiem,
I jakem rzekł dawniej - w utok ciekła lepka ślina.
4
Sina powłoka - wychudła - a na licach opuchła,
I słania się - mój Boże! - nadszedł czas rozstania.
Garstka ziaren tylko dzieli od pustego truchła,
Wznoszę modły, Boże proszę, oszczędź jej tego konania.
5
Ziąb ją szyje jak w zimnicy, choć ckliwie w okolicy,
Jak lodem skuta - dogrobowa brzmiewa nuta.
W głębiny wypływa, bo już szara biel źrenicy,
Na nic flaszka amoniaku, dzwon bije dla trupa.
6
Płytko dyszy, raz rzęży, raz świszczy, zlana potem -
Upiorek księżycowy - szczęśliwość jej wieszczę.
Z nory sunie mycha wywabiona kotem,
W dali na polanie grają dla nieboszczki świerszcze.
Raihaifathum
|