''Spojrzenie nocy''
Ciemną nocą skradam się jak kot
- cicho, bezszelestnie, wolnym krokiem...
siadam na parapecie swoich snów,
z ukochanego kubka popijam gorycz mej duszy...
łzy, które spływają po moich policzkach
spadają ociężale na parapet tworząc na nim
kałużę mokrych, niespełnionych snów...
Szklistość mych oczu podkreśla księżyc,
który jest wiernym kompanem
mojej nocnej eskapady...
Gwiazdy - jego wierne przyjaciółki
nie opuszczają go ani na chwile...
trwają w milczeniu zawieszone
na ciemnym poszyciu niebios...
A ja siedze na parapecie snów...
Przez otwarte okno podziwiam nocny świat...
Wypatruje swych marzeń,
swych niedoścignionych ideałów,
szukam - chyba samej siebie...
Śmieję się i płaczę,
Bujam w obłokach i myślę racjonalnie,
kocham a jednocześnie nienawidzę...
Sama sprzeczność
- bo ja sprzecznością byłam, jestem
i zostanę nią na zawsze...
A gdy ciemna noc świat opuszcza,
wypijam do dna gorycz,
zamykam okno nieosiągalnych ideałów,
schodzę z parapetu snów...
kładę się do łóżka...
i zasypiam w głowie mając utracone marzenia...
marczusza
|