Oda dla pijaków
Idzie człowiek,
chwiejnym krokiem.
Coś mu brzydko to wychodzi.
Raz do przodu.
Dwa do tyłu.
Wszystko mgłą zachodzi.
Świat się zrobił zagmatwany,
„Ktoś ukośnie dom postawił?
Drzewo idzie środkiem drogi
I ten pan!-
Kto go uczył chodzić” .
Jeden głębszy wszystko zmienił.
Myśli poplątane,
ciało ciągnie do ziemi.
Ciężko mu się idzie.
Nogi papierowe.
Chyba odpocznie sobie w rowie.
31.03.2000
jagodaszydlowska
|