Diana
płocha Diana w leśnej gęstwinie
za Danielem oczy wypatruje
tęskny jej śpiew z echem płynie
on ją wezwie
on ją czuje
rykiem przywoła by go odnalazła
by go dosiadła i popędzą w knieje
dzika natura ich podgląda
a potem co chce niech się dzieje
wkrótce spotkają Amazonkę
na jej zacnym ogierze
w kwartecie zatańczą
każda dama swojego samca wybierze
szybcia
|