BEZ NAZWY
Płynie rzeka,płynie.Po przez korytarze.
O której wciąż myślę.O której wciąż marzę.
W jej przecudnym blasku i w błękicie,ile
razy spojrzę.Widzę swoje życie.Jej lustrzany
odblask,jak tafla lodu.Skamieniała otchłań.
Bijącego chłodu.Krystaliczna otchłań,jak
śniegu płatki.Ujrzałam w niej smutne,oczy
mojej matki.Jej niebieskie oczy,płynęły
z nich łzy,już nigdy na świecie,nie
zakwitną bzy.Królowa śniegu,w tej krainie
żyje,ona w błękitu oczach,gorzkie łzy kryje.
I dlatego ta rzeka,jest jak zimny lód.By
mógł kiedyś stopnieć,potrzebny jest cud.
Basta821
|