Anioł
Widzę Anioła, w ręku coś trzyma,
Patrzy się na mnie, a ja wzrok w podłogę wbijam,
Zbliża się do mnie, już zaraz tu będzie,
Już widać jego, śnieżno-białe skrzydlate ręce,
Mówi coś do mnie lecz ja nic nie słyszę,
Jak w dźwiękoszczelnym pomieszczeniu patrzyłbym przez szybę,
Mój wzrok wzbija się na jego twarz w pełnym skupieniu i ciągłej ciszy,
To jakieś przeznaczenie, niewiarygodne zdarzenie, podpowiadał mi mój instynkt,
Tak pięknej istoty nie widział jeszcze świat, powtarzał sobie ciągle,
Myślał, że to tylko sen,że za chwilę się ocknie,
Nagle usłyszał cieniutką barwę, grającą w jego uszach jak miliony dzwoneczków,
Dzięki tej muzyce oczyszczał się nawet z najdrobniejszych smuteczków,
Jego serce zaczęło mocniej bić, nabierał kolorów, chciał się w górę wzbić,
Czuł, że może zrobić wszystko, lecz musiał nadal się z myślami bić,
Przecież nadal stał przed Aniołem w tym skupieniu i prawie płaczu,
Tylko oni, sam na sam, nikt nie liczył wtedy czasu,
Lekko odrywając wargi, spytał się cichutko czy może zdradzić swoje imię,
Wtedy Anioł uśmiechając się lekko, wręczył mu obraz przedstawiający dziewczynę,
Piękną jak róża w czasie rozkwitu,o brązowych włosach,
I kolorowych jak tęcza oczach,
Wpatrywał się ciągle w te arcydzieło nie dostrzegając żadnego imienia,
Wtem Anioł odchodząc w mgłę powiedział mu na do widzenia:
''Przypatrz siÄ™ dobrze, widzisz chmurÄ™ w oddali?
Dmuchnij w niÄ… leciutko, a napis siÄ™ pojawi'',
Jak mu poradził, tak i też zrobił, zza chmury pojawił się fragment tekstu,
Brzmiał on: ''Na imię mam Kinga, zatrzymaj to w sercu'',
Gdy chciał coś powiedzieć odrywając wzrok od kartki,
Zobaczył, że Kingii już nie ma, odeszła w gęsty dym szary,
To nie był sen, to było realne,
Odchodząc w smutku zachował tę kartkę.
Endorphine
|