LIII - Sztuka Mijania

Otarły się o siebie
szelesty naszych istnień
zdążyły się złączyć
spojrzenia
przed zamknięciem powiek

Przenikaliśmy
przez katakumby mgieł
wiedzeni nicią
splątującą nasze migotania

Rozpłynęły się
odległości opary
głębie naszych oczu
zatopiły się w sobie
wzajemnie

by odbić się szklanym
echem



Odeszły od siebie
szelesty naszych istnień
zanim zadrgały mięśnie
by zwinąć dłonie
w pięści

Odeszły bez żalu
bo w odmętach mgieł suną
wolno i miękko
samotne istnienia
pogrążone
w zamyśleniu


Xii

Średnia ocena: 10
Kategoria: Miłosne Data dodania 2013-03-16 22:49
Komentarz autora: Bo nie chcę wierzyć w przeznaczenie.
Napisz wiadomość Dodaj do listy znajomych Strona glówna < Xii > < wiersze >
Xii | 2013-03-26 13:18 |
Kreciu, sama widzę ten wiersz jako mimo wszystko optymistyczny - jako odrzucenie miłości na śmierć i życie/ na zabój/ na amen i zaakceptowanie przemijalności rzeczy,by móc iść naprzód, gdy coś co miało "trwać wiecznie i jeszcze dłużej" się rozpadło. Dziękuję Wam za komentarze!
Michal76 | 2013-03-19 12:02 |
Przystanąłem na dłużej w tej pięknej, chłodnej mgle niecodziennych metafor.
krecia | 2013-03-17 07:11 |
bardzo pięknie ujęłaś, to spotkanie dwóch dusz...koniec smutny:(liczyłam na inne zakończenie, chociaż tak wynika też z tytułu...trzeba mieć odwagę i siłę, aby co piękne nie przeszło obok nas:)pozdrawiam!wybacz, ale to przez Ciebie tak się rozpisałam...:)
bryan91 | 2013-03-16 23:39 |
czesto tam mam...
ewita | 2013-03-16 23:05 |
tu wszystko rozumiem i jestem oczarowana...tak pięknie i lekko...
lukierrr | 2013-03-16 22:52 |
Piękne... :)
Brak komentarzy
Aby dodać komentarz zaloguj się
E-mail Hasło Zarejestruj się