Ziarno nienawiści
Naznaczone serce dziecka
Maszerujesz dzielnie wciąż pod górę,
Nieruchomym wzrokiem mierzysz w cel,
Czego boisz się aż tak mój drogi,
Jaki demon w dole czai się?
Ślady łez dziecinnych zaschłe,
naznaczyły twarz zmęczoną,
I on właśnie pcha Cię naprzód,
Cierń złych wspomnień Twą koroną.
Chłopcze proszę stań na moment,
Nikt już krzywdy Ci nie zrobi,
Bardzo chcę Ci wytłumaczyć,
Czemu los Twój jest tak srogi,
Ale sama nie pojmuję,
Gdzie w szaleństwie tym jest sens,
Jakim prawem świat Cię przeklął,
Za co Cię zaraził złem?
Zasiał ziarno nienawiści,
Zabrał prawo do beztroski,
Co kieruje przeznaczeniem,
Gdzie jest ten Wasz plan Boski?
Jak możecie go wychwalać
widząc krzywdę niewinnego
Ojciec katem, matka ostrzem,
Uzasadnij mu dlaczego
Już w powiciu go skazano
Cóż to dziecko zawiniło?
Od narodzin złość nim włada
Serce lodem się pokryło.
Ty w swój ołtarz tak wpatrzony
Przykazania recytujesz
I udajesz, że nie widzisz
Swoim fałszem go katujesz.
Miłosierdzie jest Ci znane
Tylko z wyuczonych wersów
Znieczulicę swą ukrywasz
Mówiąc, że masz Boga w sercu.
Gdzie jest Pan Twój ukochany
Śmiem zapytać w takim razie
Skoro nie chce pomóc dziecku
I zapobiec tej zarazie?
Spójrz mu w oczy nie w ołtarze
Zapamiętaj to spojrzenie
Gdy poczujesz nóż na gardle
Ujrzysz to samo cierpienie
I zrozumiesz wtedy w końcu,
że zapobiec mogłeś temu,
której kres swój w zatraceniu.
Nie chcę Boga Twego łaski,
Nie rozumiem jednej rzeczy
Jak może pozwalać na to
By cierpiały nawet dzieci.
Kulka3210
|