Wypluty, znienawidzony
Wypluty, znienawidzony, ludzką pogardą dotknięty,
Nie wyobrażam sobie życia, mój duch przeklęty,
Szacunku za grosz dostać nie dostałem,
Że mi zależy ukazałem, mnie zmieniać nie należy,
Cierpienie w nicości, przykryte złością, agresją,
Wymyka się z pod kontroli, chrońcie się ucieczką,
Pochowane głęboko uczucia, emocje, wyzwolenie,
Nie.. nie wyzwolenie, w agonii smutku wypuszczenie,
Krwi poruszenie, kolejne cięcie, bólu nagromadzenie,
Otrząsnąć się, nie, tylko na moment, na chwilę,
Zakrycie wszechogarniającego żalu, tonę,
Tonę w tym wszystkim, lecz wody brakuje,
Dlaczego tonę? Demonów ból promieniuje,
Przeszywa mnie całego, nie pozbędę się tego,
Nie mogę, nie mogę, nie mogę tego przejść,
Nie mogę wstać, nie chce żyć, ze świata zejść,
Tak wiele miejsc! Tak wiele miejsc zobaczyć,
Zwiedzić, utopić się w ich magii, nie ranić,
Nie ranić nikogo, ranię siebie, ranię innych,
Ranie, ale mi zależy, to ja jestem temu winny,
Przepraszam, tak bardzo przepraszam!
Za smutek, za ból, który sprowadzam,
Że nie jestem w stanie już poradzić sobie sam,
Taki miałem zamiar, taki misterny był plan,
Boję się zmian, boję się braku ludzi przy mnie,
Choć tak bardzo ich nienawidzę, tonę w zimnie,
Samotności nienawidzę jeszcze bardziej,
Przeklinam ją, w duszy co raz mocniej i mocniej,
Myśli wbijają się niepohamowanym ostrzem,
Nikt nie pomoże mi przetrwać w tej katordze,
Ja nie daje sobie pomóc, ja jestem tym złem,
Patrzycie jak się staczam, w to bagno brnę,
Może to wiek, może to kiedyś minie w końcu,
A może to ja się zabije, pogrążony w śmierci tańcu.
SylverWolf
|