Z prądem
Od butelki po flaszkę, tylko w tym widzę ucieczkę
Uciekam ciągle, od świata, od ludzi choć nie wiem gdzie biegnę
Mam klapki na oczach, blizny na sercu, ludzie mnie przeklinają
A ja wciąż uciekam, chciałbym wiedzieć gdzie, jak zając
Nie mam czasu myśleć, w tej ciągłej gonitwie, ciągle Wam mało
Krwi i cierpienia, wiecznej przemocy, czas otworzyć oczy
Chciałbym ciągle cierpieć, już przywykłem, brak mi siły by kroczyć
Zataczam się po rogach, prosząc o pomoc, nagle wszyscy niewidomi
Nie widząc siebie za kilka lat, zdycham widząc, że Ty mnie gonisz
Ze wspomnień, choć chciałbym je wszystkie zapomnieć
Wskoczę teraz do rzeki, i pewnie popłynę z prądem
Mikolaj
|