Ballada – przeobrażenie
Zapukał ,więc otworzyłem.
Wszedł młodzieniec tajemniczo uśmiechnięty.
Przedstawił się jako książę pewnej krainy.
Zwróciłem uwagę na jego delikatne, szlachetne dłonie.
Gdy je podawał
przeobraziły się w olbrzymie, drętwe, śmiertelne.
Pogłaskał mnie i zaprowadził do siebie.
Ziela
|