motylPrzestrzeń obwarowana murem konkretyzacji jej marsowego obszaru, ciepło nad blizną brzucha nie brane od ciemnej strony księżyca, lecz od słońca, kark sterujący płynnie niezmąconym wzrokiem, nie przeskakujący niczym tryb zębaty zegara, siedziby monarchy, który nie zważa na poddanych. Motyl na ramieniu spłoszony cieniem bretnala nie powróci szybko. |
|
|
|