Wieczorny niepokój
Jest wieczór, strasznie boli mnie głowa
Są takie godziny, kiedy nic nie dostrzegam
Tylko pragnę się schować
Wiatr na zewnątrz w ciemnej zieleni wściekle szaleje
Jak rozpętane myśli w kruszącej się czaszce
Znów przewraca się moja z zapałek ustawiona studnia-drabina
Deszcz zalewa główki
Mocny podmuch sporą ich część rozwiewa, z sobą zabiera
Nie rzucam się za nimi, są stracone
Tylko to, co zostało, z trudem zbieram
|