Ostatni szczyt
Choć upada, choć coraz bardziej umęczony
Wciąż wstaje, idzie dalej, pod górę człowiek
Każdy życia swojego krzyż niesie
Na samotny szczyt ostateczny
Patrzący na świat z wysoka, z oddali
Idzie, aby pokornie zawisnąć
Przybity gwoźdźmi, których jest tyle ile na świecie dłoni
Ostatni obraz na tle ciemnej otchłani
Rozerwie się dzieląca zasłona
Znów jednym się stanie
Z ziemią, z wszechświatem, z gwiazdami
|