Nowa miłość
Wschodzi już bursztyn,
tęcza szmaragdów, różu hałas.
Mankament szmeru ust śliskich,
śliwki w złotym mleku skąpane.
***
W sukni lekkiej, co uciec by chciała,
szybujesz nade mną, włosami trącając.
Bose stopy już nie marzną,
bo przez okno słońce srebrne zajrzało;
wpadło zalewając kwiaty w wazonie
poświatą boską.
Serce moje, jak trawa niebieska,
niebo czerwone, księżyc zielony,
istnieć nie może, gdy nie ma ciebie!
Korale z łez na karku spływają,
bo łzy już zbędne nam będą.
Piękność soczysta, głosów gwizd,
tony szeptów niskie;
Stado uczuć mną rzuca,
w dżunglę kochania ciągnie,
i czuję już, że znów żyję!
Och! Usłysz wołanie serca mego,
skosztuj krzyk, delikatnym uchem.
Poczuj lekkość ciężaru kochania,
a do nas świat należeć będzie!
Gwiazdy we włosy ci wplotę,
motyle ubranie uszyję,
oczy błyskawicami nasączę.
a ja..?
Ja będę dalej kochał,
bo, to może w końcu już...
życie?
Kryspin
|