Ostatnia krawędź

Początkowo małą ranę
ukrywała pod uśmiechu płaszczem.

Nie wznosiła murów
-za słodko napierał.

Przecież chciała być
otwarta, towarzyska i miła.

Z uległości, dla zwyczaju i uznania
pozwalała na ciągły przypływ cierpienia.

Wczoraj widziałem ją ostatni raz

jak stała tam, gdzie płaczące fale
w swej rozpaczy rzucąją się o skały.


Autor zablokował możliwość oceniania. Kategoria: Inne Data dodania 2014-01-08 15:03
Komentarz autora:
Napisz wiadomość Dodaj do listy znajomych Strona glówna < > < wiersze >
Aby dodać komentarz zaloguj się
E-mail Hasło Zarejestruj się