Stonka
Zamknięty w kuli kłamstw wędrownik,
ciągnący za gardło pryzmat przyszłości,
wizji szczęścia zakneblowanej w dramacie,
zaufanie sprzedane za marne cygaro,
przypalające jego usta i jej serce.
Pragnienia zbudowane na mej krwi,
runą jak ceglasty okruch ze stosu innych trosk.
Nasiąknięta zemstą moja dusza, dłonie i usta,
wykreują satysfakcję wśród spalonych kurtyn,
Zakrwawię Twą białą tkaninę,
nasza porażka nie idzie w parze z Twym triumfem,
nic się nie kończy i nic nie zaczyna,
dalej trącamy błędne koło.
Z nami czy bez nas,
cóż za różnica.
Katharsis
|